poniedziałek, 13 czerwca 2011

Agonia ćmy

Światło
Do najbliższej latarni
Leciała w stronę światła
Później już tylko w przenośni

Ćmy są ślepe i nierozważne
Bliskie celu tracą czujność
Coś przecięło powietrze
Nocny motyl upadł

Śmierć szła powoli
Spokojne stawiając kroki
Ćma się wiła coraz słabiej
W bólu, rozpaczy, niezrozumieniu

Leżąc na grzbiecie
Bez skrzydła i wiary
Ćma pragnęła zemsty
Nieotrzymanej nigdy sprawiedliwości

Drgawki wstrząsnęły jej małym ciałem
Nie było sensu już dużej walczyć
Niech przyjdą anioły!
Nie przyszły

Ciemność nastała
Inna niż zwykle
Krwawa, przepełniona pustką
Stopa przechodnia zakończyła agonię

AD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz