Światło
Do najbliższej latarni
Leciała w stronę światła
Później już tylko w przenośni
Ćmy są ślepe i nierozważne
Bliskie celu tracą czujność
Coś przecięło powietrze
Nocny motyl upadł
Śmierć szła powoli
Spokojne stawiając kroki
Ćma się wiła coraz słabiej
W bólu, rozpaczy, niezrozumieniu
Leżąc na grzbiecie
Bez skrzydła i wiary
Ćma pragnęła zemsty
Nieotrzymanej nigdy sprawiedliwości
Drgawki wstrząsnęły jej małym ciałem
Nie było sensu już dużej walczyć
Niech przyjdą anioły!
Nie przyszły
Ciemność nastała
Inna niż zwykle
Krwawa, przepełniona pustką
Stopa przechodnia zakończyła agonię
AD